Jaume Cabré, Głosy Pamano


Wyczekane i położone na półce ze świetną literaturą na długo przed wydaniem. „Głosom Pamano” postawiłam wysoką poprzeczkę i wysokie oczekiwania. Chciałam, żeby Cabré znów mnie oczarował, zachwycił, sprawił, że impulsy nerwowe zaczną przepływać tak szybko, że mój mózg będzie płonął. Bałam się, że się zawiodę, ale chyba nie można się zawieść, czytając Cabré. Neuroprzekaźniki w synapsach szaleją, wszystko dzieje się szybciej i wolniej jednocześnie i chce się czytać to samo w kółko i w kółko i czytać dalej i wcześniej, wszystkie strony w tym samym czasie. Myślicie, że Cabré pisze dobrze? Cholera, jeszcze jak.

„Wszyscy, którzy nie należeli do trupy tegoż Mingueta i rodzin Birulés, powtarzali w duchu Eli, Eli, Lema sabachthani, chociaż nikt w tych smutnych pirenejskich dolinach nie znał aramejskiego”

Kiedy Tina Bros, nauczycielka,  gromadzi materiały do wystawy o szkolnictwie sprzed lat i trafia do starej szkoły w Torenie dosłownie chwilę przed jej zburzeniem, znajduje tam pudełko listów niejakiego Oriola Fontellesa do swojej córki ‘której imienia nie znam’. Tina jest nimi tak zafascynowana, że postanawia nie tylko dowiedzieć się, kim był Fontelles, ale też odnaleźć jego córkę i oddać jej listy. Tak mniej więcej można byłoby streścić początek powieści, gdyby akcja płynęła normalnie, jak Bóg przykazał, od źródła do ujścia. Pamano nie jest jednak zwykłą rzeką i szeroko meandruje, zmieniając nazwy i swoje tempo, i swój głos. Galerię pięknie wykreowanych postaci Cabré maluje na tle Toreny, nienawiści, zemsty, żądzy i namiętności (nie wiem, czy wojna domowa w Hiszpanii jest tłem czy tematem tej powieści) (być może jest nawet samym bohaterem). Piękna i władcza Elisenda Vilabrú, okrutny burmistrz Toreny Valentí Targa, smutny, odważny i głupi Oriol Fontelles, cała masa wyrazistych osobowości, dla których Cabré stworzył kilkustronicowe Dramatis personae na końcu książki.

„Głosy Pamano” są jak muzyka, malarstwo, literatura i jedzenie równocześnie. Jak symfonia w remixie dobrego didżeja. Wszystko się łączy, miesza, kumuluje i wszystko jest jednoczesne. Jednocześnie jest się w przeszłości i w teraźniejszości, jednocześnie jest się autorem, czytelnikiem i bohaterami. Można podążać za fabułą albo smakować powoli słowa i sprawdzać, czy jeśli przeczyta się je drugi albo trzeci raz, ułożą się inaczej na języku. Cabré nie pisze poezji. W tej powieści raczej trudno będzie odszukać malownicze krajobrazy, barwne opisy i porównania. Cabré pisze prosto i trudno (znowu jednocześnie), w zdania wplata słowa w innych językach, powtarza się, ciągnie zdania linijkami, dodaje nawiasy albo nie używa znaków interpunkcyjnych. „Głosom Pamano” być może brakuje tej lekko magicznej aury, która snuje się niczym mgła w „Wyznaję”, ale opowieść o wojnie domowej w Hiszpanii jest tak hipnotyzująca, że trudno się od niej oderwać.

kadr z filmu "Tone", reż. Trent Jaklitch
„- Tego świętego Józefa chyba żółć zalewa.
- Faktycznie, na to wygląda. Chyba mu się podniósł poziom bilirubiny. Mogę się założyć, że powodem żółtaczki tego świętego jest nadmierna hemoliza erytrocytów.
- O cholera”

 „Głosy Pamano” czytałam bardziej świadoma prozy Cabré, wiedziałam dokładnie, że potrafi przeskoczyć o kilkadziesiąt lat między dwoma linijkami, używa łaciny, jakby nie była martwym językiem, plącze nitki swoich historii z wprawą i wyrafinowaniem i zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Myślałam, że przez to jego nowa powieść straci część swojego uroku. Ale dzięki temu mogłam pełniej odkryć treść, wyłapać niecodzienne zabiegi stylistyczne i zwyczajnie zachwycić się tą książką. Jeżeli więc jeszcze nie znacie Cabré, to naprawdę wiele tracicie.


nasza ocena: 9/10
Wydawnictwo Marginesy, 2014
656 stron
do kupienia: EmpikWydawnictwo Marginesy

10 komentarzy:

  1. Cabre znamy i podziwiamy :) Najpierw czytałam recenzję "Głosów Pamano" u Owcy, teraz u Ciebie - cieszę się, że dziś ją już odbieram z księgarni, bo narobiłyście mi, dziewczyny, smaka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy z Owcą podobny smak w książkach ;) Miłej lektury!

      Usuń
    2. I chyba dość tożsamy z moim :) Dziękuję!

      Usuń
    3. A! I nawet co do dnia! To jest niesamowite :D

      Usuń
    4. hahah, jak brzmi to motto na Twoim blogu? 'no two persons ever read the same book'? :D

      Usuń
  2. A ja przyszłam do Ciebie zachwycać się Cabre - ja wciąż nie znam i nawet nie wiesz jestem świadoma straty :-) obiecuję nadrobić i chyba zacznę od "Głosów Pamano", a dopiero po niej ugryzę "Wyznaję" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie "Głosy" były większym przeżyciem, najprawdopodobniej z tego powodu, że już wiedziałam czego się mam po Cabre spodziewać, ale zacznij od "Głosów" to "Wyznaję" będzie jeszcze lepsze! :D

      Usuń